O fotografii prasowej
Fotografia prasowa, tak stara jak fotografia
Fotografia prasowa zastąpiła już w latach czterdziestych XIX wieku ilustracje graficzne w pismach Illustrated London News, paryski L’Illustration czy Illustrierte Zeitung z Lipska. Fotografie – dagerotypie były najpierw przekładane na drzeworyty. Od 1857 roku proces był łatwiejszy dzięki wynalazkowi George Barnarda, umożliwiającemu przełożenie kolodionowego negatywu wprost na drewniany klocek. Zmianę w technice druku fotografii przyniósł dopiero schyłek XIX wieku.
Równocześnie zmieniały się procesy fotograficzne umożliwiające przyspieszenie procesu, materiały o coraz większej czułości skracały czas naświetlania. Pierwsze fotografie prasowe, które przedstawiały wydarzenie musiały być starannie pozowane, gdyż niemożliwe było jeszcze w latach 1850tych zarejestrowanie ruchu. Istnieje słynny dagerotyp wykonany przez George Barnarda podczas pożaru w Nowym Jorku w 1851 roku, uchodzi tym samym za pierwsze zdjęcie reporterskie.
Wojna w obiektywie
Pierwsza wojną, którą ukazano na fotografiach była wojna krymska w latach 1853-1856. Roger Fenton dokumentował działania poprzez oficjalne portrety dowódców i strategów, szeregowych żołnierzy i oficerów podczas posiłku, czy też zbiorowe „pamiątkowe” ujęcia. Razem z armią spędził 4 miesiące w 1855 roku. Sławę pierwszego wojennego fotoreportera przyniosły mu zdjęcia pola bitwy, jednak nie w trakcie działań, gdyż na to nie pozwoliła mu skomplikowana technika. Fotografował za pomocą procesu mokrego kolodionu. Naświetlenie klatki zajmowało wówczas od 5 do 20 sekund. Nie mógł znaleźć się na polu bitwy. Szklane płyty negatywowe pokryte były mokrą cieczą, roztworem bawełny kolodionowej z jodkiem srebra w połączeniu z alkoholem i eterem, które trzeba było naświetlić i wywołać przed zaschnięciem składników. Fotografowie musieli przemieszać się z namiotem czy specjalnym wozem, w którym można było wywołać kolodion. Zdjęcia jakie dostarczył na zlecenie brytyjskiego dworu fotograf, były statycznymi ujęciami. Obrazy opustoszałego pola bitwy – słynnej doliny cienia śmierci – wzbudziły oburzenie oglądających te zdjęcia. Mało kto wówczas doceniał udział fotografa w trakcie wojny. Już wówczas pojawiły się wątpliwości natury moralnej, czy tego typu obrazy powinny być publikowane i udostępniane czytelnikom.
Dopiero na krótko przed II Wojną Światową fotoreportaż wojenny okazał się istotnym elementem dziennikarstwa. Na zdjęciach z frontu ukazano szerokiej publiczności czym „naprawdę” są działania zbrojne. Robert Capa, najważniejszy fotoreporter wojenny, był zawsze na pierwszej linii frontu, na każdej z 13 wojen, które fotografował. „D-Day, wtorek, był dobrym dniem dla Life” napisał w „Mojej historii fotografii prasowej” John G. Morris, który był odpowiedzialny za pozyskanie materiału od Capy i przesłanie wywołanych odbitek do nowojorskiej redakcji. Cały proces – od momentu zrobienia zdjęć do wydrukowania ich w magazynie zajął wówczas całe 13 dni.
Wojna w obiektywie kamery
Dopiero rozwój telewizji i przełomowa w tym względzie I Wojna w Zatoce Perskiej, relacjonowana na żywo przez dziennikarzy na miejscu, zmieniła znacząco fotoreportaż wojenny. Międzynarodowe konkursy fotografii prasowej, m.in. istniejący od 1955 roku World Press Photo, a także nagroda dziennikarska Pulitzer, która od 2000 roku przyznawana jest także fotoreporterom przyzwyczaiły współczesnych odbiorców do fotografii z dala od pierwszej linii frontu. Fotografie przestały informować o wydarzeniu, jej miejsce zajęła telewizja. Jednak na zdjęciach reporterskich z konfliktów a także kataklizmów przełomu XX i XXI wieku widać przede wszystkim cierpienie ludzi, zaraz za frontem. Fotoreporterzy częściej zwracają się ku ludziom żyjącym w cieniu wydarzeń, o których mówi telewizja.
„5 minut dla fotoreporterów” czyli święto reportażu
Największa popularność fotoreportażu zaczęła się w latach 1950. Równocześnie w Ameryce i Europie powstały wówczas ilustrowane magazyny ukazujące obrazy z różnych części świata. Zawód fotoreportera doczekał się swoistej nobilitacji, a nawet mitologizacji. Szczególnie przyczynił się do tego film „Powiększenie” Michelangelo Antonioniego z 1966 roku. Dostępność fotografii w prasie natychmiast wykorzystali politycy: każdy rząd, prezydent czy rodzina królewska miały swoich fotografów, a sceny z życia codziennego elit były pożądanym przez czytelników towarem. Jednym ze znaczących zmian pokazujących nowe rozumienie fotoreportażu, to praca Cornella Capy z kampanii prezydenckiej a następnie pierwszych 100 dni rządów Johna F. Kennediego, wydana w formie książki „JFK na prezydenta” w 1961 roku.
W Polsce najważniejszymi czasopismami ilustrowanymi były wówczas: „Panorama”, „Świat”, „Polska”, „Stolica”. W „Życiu Warszawy” raz w tygodniu drukowany był dodatek z fotoreportażami. Warto jednak pamiętać o istotnych ograniczeniach sprzętowych (niska czułość materiałów światłoczułych), dużej wiedzy i doświadczeniu jakim musiał się wykazać fotoreporter otrzymujący z redakcji często jedną „rolkę na temat”, wypożyczając sprzęt z redakcji.
Współczesny antropolog
Fotografia podróżnicza jest z jednym z najżywiej rozwijających się gatunków. Zainteresowanie życiem codziennym innych ludzi było obecne długo przed wynalezieniem fotografii. Na Wystawach Światowych w drugiej połowie wieku XIX bardzo chętnie oglądano zdjęcia z dalekich krajów oraz ich mieszkańców. Bardzo szybko dyletanci zamienili swoje pamiątkowe rysunki na fotografie. Aparat fotograficzny towarzyszy badaczom w najważniejszych wyprawach – od głębin oceanów aż po księżyc, ale także nam – jest nieodłącznym rekwizytem, zabieranym na każdy wyjazd. Ostatnie dwudziestolecie to czas szalonego spopularyzowania się fotografii. Niesłabnącą popularnością jednak cieszą się w końcu XX wieku widoki ciągle zmieniającego się świata. Coraz większe możliwości techniczne aparatów, większa dostępność i wreszcie rozwój turystyki sprawiły, że miejsce dla fotoreporterów prasowych zostało znacznie zawężone. Podczas urlopów, poza wykonywaniem zdjęć pamiątkowych, fotoamatorzy bardzo często rejestrują życie codzienne w miejscach do których dotarli.
Fotografia prasowa poza prasą
Dostęp do informacji poprzez telewizję i internet, ułatwienia i dostępność procesu fotograficznego, oraz polityka agencyjna to główne przyczyny zmiany światowego modelu dziennikarstwa fotograficznego. Kolejne redakcje rezygnują z finansowania długich wypraw fotoreporterów, coraz rzadziej wysyłają też swoich pracowników do opracowania tematów ważnych za granicami kraju. Od lat 50tych XX wieku zdjęcia można kupić poprzez agencje fotograficzne. Jednak dopiero w ostatnich czasach, ekspansji fotografii cyfrowej nasiliło się przeświadczenie, że nie potrzebny jest na miejscu profesjonalny fotoreporter, skoro każdy potrafi wykonać zdjęcie i często ma ze sobą aparat.
Fotografia prasowa jest ciągle gatunkiem rozwijającym się. Nawet jeśli nie jest pierwszym źródłem informacji, nigdy jeszcze nie była tak popularnym gatunkiem jak obecnie. Magazyny fotografii prasowej, strony internetowe, pokazy slajdów: tak zwane podcasty, czy wreszcie niezliczone wydawnictwa w temacie i organizowane konkursy, przeglądy wskazują na ogromną popularność fotografii prasowej. W ciągu ostatnich lat przestała ona dotyczyć tylko i wyłącznie prasy codziennej i drukowanych magazynów. Warsztaty, poradniki i szkoły fotoreportażu to literatura znacznie bardziej pożądana niż po prostu elementarz fotografowania. Poprzez festiwale fotografii, wystawy i przeglądy w znacznie większym stopniu dociera do zainteresowanych odbiorców.
Editorial photography – wyrażenie bez odpowiednika w języku polskim, można przetłumaczyć na fotografię edytorską, określa całość fotografii znajdującej się w magazynie czy gazecie, które powstały na zlecenie redakcji.
Fotoedytor (z angielskiego Photo Editor) – osoba w redakcji, która wybiera zdjęcia ilustrujące wydanie gazety, magazynu; decyduje o zawartości fotografii w wydaniu.
Photoresearcher – bez odpowiednika w języku polskim; od angielskiego researcher – poszukiwacz; osoba w redakcji lub agencji, banku zdjęć, która zajmuje się wyszukiwaniem fotografii i odpowiednim opisaniem zdjęcia;
Fotografia newsowa – fotografia wydarzeń. Pod koniec XX wieku na świecie zaczęto rozróżniać fotoreportaż od fotografii newsowej (wersja spolszczona, od angielskiego „news”, wiadomości). O ile zatem fotoreportaż jest opowieścią, gdzie słowa wyjaśniające zajmują mniej miejsca niż fotografie, o tyle fotografia wydarzenia to jedna, bądź kilka klatek ukazujące bohaterów wydarzeń w momencie kulminacyjnym. Fotoreportaż można utożsamiać z artykułem, natomiast fotografię newsową z rodzajem obrazowej depeszy.
Stock-photography – bank zdjęć. Wykorzystywany głównie przez wydawców i agencje reklamowe. Bank pośredniczy w sprzedaży licencji do publikowania zdjęć.
Agencja fotograficzna – posiada własnych fotoreporterów, reprezentuje także interesy międzynarodowych agencji w danym kraju.
W powojennej Polsce były dwie główne agencje fotograficzne. Pierwszą była Wojskowa Agencja Fotograficzna, działająca od 1947 roku, która przygotowywała serwis fotograficzny dla pism wojskowych. Centralna Agencja Fotograficzna powstała w 1951 roku. Była jedyną agencją w kraju, która udostępniała serwis prasie. W 1989 roku sytuacja znacząco się zmieniła, powstały mniejsze i prywatne agencje fotograficzne. Centralna Agencja Fotograficzna w 1991 roku weszła w skład Polskiej Agencji Prasowej. Agencja Gazeta powstała w 1996 roku, z inicjatywy działu foto Gazety Wyborczej.
Joanna Kinowska



